Najdłuższa kampania wyborcza

Po izraelskich wyborach parlamentarnych z 9 kwietnia misję utworzenia rządu powierzono dotychczasowemu premierowi, Benjaminowi Netanjahu. Wydawało się, że w skład rządzącej krajem koalicji wejdą stali gracze z prawej części politycznego spektrum. Tak się jednak nie stało, gdyż okoniem stanął przewodniczący Israel Beitenu (Nasz Dom Izrael), Awigdor Lieberman. Koalicja, jeszcze przed swoim powstaniem, rozbiła się o kwestię obowiązkowej służby wojskowej Żydów ultraortodoksyjnych, a co za tym idzie, świeckości Izraela.

We wrześniu 2018 roku Lieberman, wówczas z teką ministra obrony, zaproponował w Knesecie ustawę, na mocy której Żydzi z rodzin ultraortodoksyjnych podlegaliby takiemu samemu obowiązkowi powszechnej służby wojskowej jak reszta żydowskich obywateli kraju. Haredim, tak samo jak izraelscy Arabowie, są z tego obowiązku zwolnieni, ku niezadowoleniu pozostałych grup społecznych. Rządzący od 2005 roku premier Netanjahu tradycyjnie szedł na rękę partiom reprezentującym ortodoksów, ilekroć w polityce podnoszono tę kwestię. Dlatego formując koalicję, która miała ponownie pokierować państwem, zaproponował odrzucenie dokumentu w obecnym kształcie i przygotowanie nowego tekstu.
Lieberman nie zgodził się na tego typu ustępstwo. Swoją decyzję argumentował faktem, że nowe prawo w obecnym kształcie nie zostało odrzucone w pierwszym czytaniu i na bazie tego tekstu należy kontynuować prace. Rozpoczęło to proces wzajemnie nakręcającej się spirali oskarżeń i szantaży, które miały skłonić pochodzącego z Kiszyniowa polityka do współpracy z Likudem pod groźbą właśnie ponowienia wyborów. Przeciwko pójściu narodu do urn była również opozycja, reprezentowana przez koalicję Biało-Niebieskich, domagając się przekazania misji tworzenia rządu jej przewodniczącemu, Beniemu Gancowi. Ta propozycja została jednak odrzucona, co Miki Zohar, likudnik odpowiedzialny za złożenie wniosku o samorozwiązanie, skomentował mówiąc, że „naród oddał dwa głosy na Netanjahu i Likud, nie na Ganca”. Ostro skrytykował przy okazji Liebermana, zarzucając mu, że zmusza naród do ponownego wybierania swoich przedstawicieli z własnej żądzy władzy.
Wniosek o samorozwiązanie parlamentu musiał być przegłosowany najpóźniej do 29 maja. Po tym dniu prezydent Reuven Rivlin mógłby przekazać misję tworzenia rządu innemu politykowi, niż Benjamin Netanjahu. Likud nie mógł jednak pozwolić sobie na ryzyko utraty dobrze ugruntowanej władzy. Kierownictwo partii próbowało ratować sytuację oferując kolejne spotkania koalicjantów, lecz lider Israel Beitenu odmawiał udziału. W środę Kneset przyjął wniosek i wyznaczono termin nowych wyborów parlamentarnych na 17 września.

Awigdor Lieberman urodził się w 1958 jako Ewiet Lwowicz Liberman, w rodzinie rosyjskojęzycznych mołdawskich Żydów. Jego rodzice wychowali go w duchu świeckiego judaizmu, a ojciec Lew, pisarz i były więzień łagru, zaraził miłością do rosyjskiej literatury. Choć młody Ewiet Lwowicz marzył o zostaniu poetą, wybrał studia w Instytucie Rolniczym. Nigdy nie pracował w wyuczonym zawodzie hydrologa. Do Izraela przyjechał w roku 1978 i przybrał imię Awigdor.
Po odbyciu obowiązkowej zasadniczej służby wojskowej w Hebronie, mieście mieszczącym się w okupowanych terytoriach Zachodniego Brzegu Jordanu, zdecydował się na kontynuację swojej edukacji. Tym razem wybór padł na stosunki międzynarodowe i politologię na prestiżowym Uniwersytecie Hebrajskim w Jerozolimie. Swoją karierę zawodową zaczynał jako pracownik lotniska i bramkarz w klubach, jednocześnie działając w studenckich organizacjach związanych z prawicowym Likudem. Ta działalność zaowocowała zdobyciem stanowiska w roli dyrektora generalnego partii w latach 1993-1996, a później szefa kancelarii premiera, podczas pierwszej kadencji Netanjahu.

Zdobyte w ten sposób doświadczenie pomogło mu w utworzeniu własnej partii, Israel Beitenu, na czele której pierwszy raz wszedł do parlamentu w 1999. Nasz Dom Izrael powstał jako ugrupowanie dla rosyjskojęzycznych Izraelczyków, którzy popierali politykę twardej ręki wobec Palestyńczyków i bliskowschodniego procesu pokojowego. Ugrupowanie protestowało między innymi przeciwko popieranemu przez Ariela Szarona wycofaniu wojsk ze Strefy Gazy. Partia jest mocno sprzymierzona z Likudem i w wyborach z 2013 roku obie partie startowały do parlamentu jako jeden blok, zdobywając 31 miejsc, co zapewniło Liebermanowi stanowisko ministra spraw zagranicznych. Złośliwi mówili, że Awigdor był jedynie figurantem, a rzeczywiste decyzje o polityce międzynarodowej kraju zapadały za drzwiami gabinetu Benjamina Netanjahu.

Israel Beitenu nie jest jednak partią, która ślepo odrzuca porozumienie z Palestyńczykami. Dopuszcza wymianę ziemi z zachowaniem największych osiedli Zachodniego Brzegu pod izraelską kontrolą, jednocześnie zrzekając się kontroli nad dużymi arabskimi wioskami w Izraelu. Według słów przewodniczącego, kluczem do zakończenia trwającego od lat konfliktu powinno być jednak poprawienie wykształcenia i jakości życia Palestyńczyków. Sam polityczny akt porozumienia, zdaniem Liebermana, z dużym prawdopodobieństwem zakończy się klęską.
Z drugiej strony, podczas swojej kadencji ministra obrony, Lieberman w ciągu zaledwie 14 miesięcy zgodził się na budowę ponad 6 tys. nowych domów w osiedlach żydowskich na wschód od Zielonej Linii. To rekordowa liczba pozwoleń wydanych w takim czasie, choć nie powinno nikogo dziwić. Awigdor Lieberman sam jest osadnikiem i mieszka w niewielkiej wsi na wschód od Betlejem. Ten fakt z jego biografii posłużył Eranowi Riklisowi, reżyserowi z Izraela, jako inspiracja do scenariusza dla obsypanego nagrodami dramatu Drzewo cytrynowe.
Były minister obrony uważa, że gdy demokracja stoi w opozycji do wartości żydowskich, tam za ważniejsze powinno się uważać te drugie. Ta opinia zacytowana w 2006 roku przez amerykański tygodnik The Nation postawiła go dzisiaj w ogniu krytyki pozostałych kandydatów na koalicjantów Netanjahu. Zarzucono Liebermanowi hipokryzję, choć on ataki odpiera, mówiąc, że nie będzie częścią rządu kierującego się prawem religijnym. To nie kwestia osobista, jak tłumaczy, tylko sprawa zasad. Postulaty dotyczące służby wojskowej haredim w rzeczywistości nie są niczym nowym w polityce Israel Beitenu. Już od dłuższego czasu członkowie tej partii głośno mówią o tym problemie. Mimo to, Bibi postanowił wytoczyć ciężkie działa na konferencji prasowej po samorozwiązaniu parlamentu i powiedział, że Lieberman przyłączył się do lewicy. W dzisiejszym Izraelu te słowa są jedną z najcięższych obelg.

Zaproponowany przez Israel Beitenu w zeszłym roku przepis miał być rewolucją w prawie Państwa Żydowskiego. Wprowadzony w życie, miałby ustanowić rosnące stopniowo wymagane kwoty rekrutacyjne ultraortodoksyjnych mężczyzn, którzy musieliby odbywać służbę w Siłach Obrony Izraela. Początkowa kwota miała przewidywać nieco ponad 3 tys. haredi i rosnąć o 6,5% co roku po 2020, by docelowo do roku 2027 rekrutować prawie 7 tys. Prawo zakłada także kary finansowe dla jesziw, religijnych szkół żydowskich, które nie wywiązywałyby się z wyznaczanego celu. Przepis poparł też Jair Lapid. Jego partiapartia Jesz Atid (Jest Przyszłość), wchodząca w skład koalicji Niebiesko Białych, postulowała dodanie kar kryminalnych. Argumentowano to mówiąc, że przepis miałby wygasnąć, jeśli jesziwy nie będą się do niego stosować. Wygaśnięcie miałoby się wiązać z poddaniem haredim powszechnym przepisom dotyczącym służby wojskowej.

 

 

 

 

Propozycja nie spotkała się z przychylnością środowisk religijnych, które uważają, że każdy mężczyzna zajmujący się studiowaniem Tory powinien być zwolniony z takich obowiązków. Partie Szas i Kach domagają się zlikwidowania kar finansowych, obniżenia kwot i zapewnienia, że przepis nie wygaśnie, nawet jeśli zobowiązania nie zostaną wypełnione. Zamiast tego miałby każdorazowo trafiać do ministra obrony dla ponownego rozważenia. Społeczności religijne tzw. Frakcji Jerozolimskiej, związanej ze zmarłym w lutym br. rabinem Szmuelem Auerbachem, wywołały w imię protestu zamieszki w Jerozolimie i w Bnei Brak. W ten sposób demonstrowały, że nie będą współpracować z żadnym rządem, który zaproponuje jakiekolwiek przepisy zmieniające obecne status quo.
W obecnej sytuacji Awigdor Lieberman jawi się niemal jako antybohater, który staje w obronie świeckiego państwa. Nie zgodził się na zaproponowane przez premiera Netanjahu kompromisy i postawił na swoim, argumentując, że wszelkie zmiany sprawiłyby, że przepis straciłby jakikolwiek sens. Prawica zarzucała mu, że robi to tylko w obronie własnego interesu, by Bibi zgodził się na więcej swobody, gdy ponownie obejmie tekę ministra obrony. Ta teza nie jest jednak do sprawdzenia, gdyż tego typu ustalenia mogły padać jedynie za zamkniętymi drzwiami. Pewne jest jednak, że kontrowersyjny polityk zyskał w oczach tej części Izraela, która nie zgadza się, by ich kraj stawał się coraz bardziej religijny.

W poprzednich latach Żydzi reformowani starali się bezskutecznie wywalczyć miejsce do wspólnej modlitwy dla mężczyzn i kobiet pod Ścianą Płaczu. Zderzali się tutaj z niechęcią sprzymierzonej z haredim prawicy. Wielu obawiało się, że kraj zmieni się w przyszłości w państwo z wizji rabina Meira Kahane, którego poglądy nie pozwalały na żadne ustępstwa wobec prawa religijnego, bez najmniejszych wyjątków. Lieberman dotychczas był raczej symbolem władzy, która szła ramię w ramię z religijnymi partiami, których była po części zakładnikiem.

Według przeprowadzanych w ostatnich dniach sondaży, Israel Beitenu zyskałoby dodatkowe cztery miejsca w parlamencie, gdyby wybory zostały przeprowadzone dzisiaj. Jednocześnie dwa największe ugrupowania część miejsc by straciły. W tej chwili trudno przewidzieć, jaki efekt odniosłoby takie przemeblowanie w Knesecie. Nadchodzące wybory odbędą się znowu w atmosferze oskarżeń korupcyjnych, po przeniesionych na październik przesłuchaniach Benjamina Netanjahu. Obok tego, Izraelczycy będą również obserwować kampanię na rzecz tych syjonistycznych wartości, które tradycyjnie reprezentowała lewica. Oczywiste jest tylko jedno – Izrael nigdy nie był uwikłany w tak długą kampanię wyborczą, jak ta tocząca się od końca minionego roku.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *