3. Przegląd Kina Emirackiego – wywiad z fundacją Nahda

Przed otwarciem 3. Przeglądu Kina Emirackiego w Kinie Pod Baranami udało nam się złapać Zosię Jeziorną, Mikołaja Witkowskiego i Daniela Gołębiowskiego z fundacji Nahda, żeby porozmawiać o organizowanej przez nich imprezie. W tłocznej  głośnej kawiarni poświęcili nam chwilę na rozmowę o pomyśle i dalszych planach na działalność.

Jak się to wszystko zaczęło?

Zosia Jeziorna: Poznaliśmy się z Danielem w Libanie w 2012 roku, gdzie od jakiegoś już czasu mieszkałam i pracowałam. Przez wspólnych znajomych dowiedziałam się, że Daniel przyjeżdża i potrzebuje trochę logistycznej pomocy. Skończyło się na tym, że zamieszkaliśmy razem i się zaprzyjaźniliśmy. Daniel spędził w Libanie miesiąc, a ja kolejne pół roku. Przed moim powrotem do Polski wpadliśmy na pomysł, żeby zarejestrować nasze wspólne zainteresowanie Bliskim Wschodem w formie fundacji. Wiedzieliśmy, że chcemy promować kulturę arabską w Polsce, trzeba było to w jakiś sposób zalegalizować i wybraliśmy taką drogę. Tak się zaczęła fundacja Nahda. Z kolei przegląd kina emirackiego zaczął się jakieś cztery lata temu, kiedy tworzyliśmy wspólnie różnego rodzaju eventy i szukaliśmy nowych ścieżek. W internecie natrafiłam na Emirati Cinema Campaign organizowaną przez Nawafa Al Janahiego i napisałam do niego maila. Nawaf wraz z kolegą co roku, przez 7 dni przemierzali na rowerze wszystkie emiraty, aby promować kino emirackie w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Pomyślałam, że skoro on robi coś takiego w ZEA to ja mogę zrobić coś podobnego w Polsce. Zapytałam się więc, czy byłby zainteresowany współpracą z nami. Nastąpiła trzymiesięczna cisza, więc pomyślałam, że ewidentnie nie może nam pomóc. Jednak po tym czasie dostałam od niego wiadomość z pytaniem, czy możemy się spotkać na festiwalu w Cannes, który miał się odbyć za kilka dni i omówić szczegóły osobiście. Odpowiedziałam Nawafowi, że mnie co prawda nie będzie, ale może mógłby się na miejscu spotkać z Marynią Gierat, szefową Kina Pod Baranami. Do spotkania doszło i tak zaczęliśmy naszą współpracę, która trwa do dzisiaj.

Emiraty nie słyną z kina, a już na pewno nie w Polsce. Czy myślicie, że te filmy mają szansę na popularność u nas?

Mikołaj Witkowski: Wydaje mi się, że polski rynek jest bardzo chłonny, a widzowie są spragnieni nowości i to nie tylko europejskich czy amerykańskich. Kino emirackie jest dość szczególnym przypadkiem, bo jest nowością podwójną. Nie tylko jest czymś świeżym u nas, ale dopiero teraz powstaje. O tym jak jest to interesujące dla polskiego widza świadczy to,  jak dużą frekwencję mieliśmy na wydarzeniu towarzyszącym temu przeglądowi. Niedawno zorganizowaliśmy w Tarnowskich Górach wieczór z filmami emirackimi. Wykorzystaliśmy archiwalne filmy z minionych edycji i to tylko filmy krótkometrażowe. Mimo tego, że nie mieliśmy żadnych nowości ani długich produkcji to udało nam się zapełnić salę a debata po projekcji ciągnęła się jeszcze długo. To pokazuje, że nawet w mniejszych miastach mamy publiczność bardzo tęskniącą za czymś świeżym. Jestem więc przekonany, że będziemy się jeszcze rozwijać i, że będą chętni.
Dzień po festiwalu wybraliśmy się też do jednej ze szkół w Tarnowskich Górach, żeby spotkać się z uczniami. Staramy się unikać robienia czegokolwiek na siłę. Chcemy dawać możliwości, ale to, czy ktoś z nich skorzysta, pozostaje jego decyzją. Spotkanie nie odbyło się więc na zasadzie obowiązkowego apelu, a frekwencja i tak była duża. Zaprosiliśmy naszego przyjaciela z Arabii Saudyjskiej. Wspólnie z uczniami obejrzeliśmy filmy, ale przede wszystkim była to okazja, żeby na żywo porozmawiać.

Daniel Gołębiowski: Dla wielu takie spotkania są jedyną okazją, żeby zapytać o cokolwiek i skonfrontować swoje wyobrażenie z rzeczywistością przedstawioną nam przez media. Jest to bardzo ważne żeby przynajmniej  próbować budować swój indywidualny ale też prawdziwy obraz tej kultury.

W jaki sposób udaje wam się nawiązywać kontakty z dystrybutorami filmów w Emiratach? Z tego co nam wiadomo filmy z Przeglądu nie mają swojej oficjalnej dystrybucji w Polsce.

Daniel: Tak jak Zosia wspominała, stało się to dzięki współpracy z Nawafem. Współpracuje on  z Image Nation Abu Dhabi, największą firmą producencką na Bliskim Wschodzie, dzięki czemu szybko mogliśmy się z nimi skontaktować. Znaczną część filmów otrzymujemy właśnie od nich. Dzięki Nawafowi i jego kontaktom w środowisku docieramy również do twórców kina autorskiego.

Zosia: Współpracujemy jednak nie tylko z Nawafem. Przez 2 poprzednie edycje nawiązaliśmy wiele różnych kontaktów, które pozwalają nam dotrzeć do innych reżyserów. Chociażby w tym roku w przypadku filmu Abdullah skontaktowałam się z emirackim reżyserem Humaidem Alsuwaidi, który powiedział, że prawa do jego filmu posiada firma MAD Solutions z Egiptu zajmującej się promocją kina arabskiego. Szybko nawiązałam z nimi kontakt, dzięki czemu udało się nie tylko zainteresować ich przeglądem, ale nawet zaproponowali nam dalszą współpracę przy promocji kinematografii arabskiej w Polsce. Oczywiście powiedzieliśmy, że tak! Obecnie jesteśmy w trakcie tworzenia nowych planów i negocjacji nad tym, w którą stronę powinniśmy iść.

Czy któreś z miast, w których odbywa się przegląd się jakoś wyróżnia?

Daniel: Kraków się wyróżnia, z dwóch powodów. Po pierwsze Kino Pod Baranami, z którym od początku współpracujemy przy Przeglądzie ma swoją publiczność, która jest otwarta i gotowa na różnego rodzaju nowości. Po drugie, w Krakowie, mamy sporą liczbę studentów arabistyki czy kulturoznawstwa bliskowschodniego. Ludzie z tego typu wachlarzem zainteresowań chętniej przychodzą na takie wydarzenie. W Warszawie w tym roku pojawimy się raz drugi w całej historii przeglądu wspólnie z Muzeum Azji i Pacyfiku. Patrząc na to co się dzieje na wydarzeniu facebookowym oraz z rozmów z Karoliną Krzywicką, która jest odpowiedzialna za projekty w muzeum wynika, że zainteresowanie będzie spore. Muzeum ma już pewien autorytet i wypracowaną renomę i to samo w sobie przyciąga publiczność. Do tego Warszawa jest dużym miastem i są tam, podobnie jak w Krakowie, ludzie zainteresowani niszowym kinem. Nieco inaczej jest w Katowicach, w których publiczność trzeba sobie “wypracować” i znacznie większy nacisk położyć na działania marketingowe.

Mikołaj: Niższa niż w Krakowie frekwencja podczas zeszłorocznej edycji katowickiej nie musiała wynikać z tego, że nie ma tam publiczności zainteresowanej kinem bliskowschodnim. Wydaje mi się, że nadal mamy problem z bezpośrednim dotarciem do zainteresowanych, co wiąże się też z tym, jak rozbudowana jest infrastruktura informacji kulturalnej w danym mieście oraz stopniem, w jakim udaje nam się w tę strukturę wpisać. Cały czas jednak intensywnie pracujemy nad rozwijaniem współpracy z miejscowymi mediami i środowiskami opiniotwórczymi.

Daniel: Pozwolę się z tym nie zgodzić. Wydaje mi się, że ilość potencjalnych odbiorców wynika ze struktury społecznej, która w Katowicach różni się od tej w Warszawie i Krakowie. Nie znaczy to jednak, że nie ma tam grupy ludzi zainteresowanych i, że nie można do niej dotrzeć.

Czy macie już jakieś pomysły na przyszłą edycję Przeglądu? Możecie nam coś zdradzić?

Daniel: To jest przedmiotem naszych gorących dyskusji. Nawet dzisiaj, kiedy jechaliśmy z Mikołajem do Krakowa zastanawialiśmy się nad tym bardzo poważnie. Bardzo chcielibyśmy zorganizować w Polsce pierwszy przegląd kina arabskiego, mamy grupę ludzi zainteresowaną realizacją tego pomysłu. Są to osoby zarówno tutejsze jak i zza granicy. Nie wiemy jednak, czy jest to odpowiedni moment. Rozważamy też organizację pierwszego przeglądu kina saudyjskiego. To jest chyba bardziej realne i bardzo możliwe, że uda się nawet w przyszłym roku. Odbyliśmy w tej sprawie już pierwsze rozmowy.

Mikołaj: To będzie absolutna świeżynka, ponieważ mamy tu do czynienia z raczkującą kinematografią. Tak naprawdę, w Arabii Saudyjskiej powstały dopiero dwa filmy, jeśli liczymy oficjalne, pełnometrażowe produkcje. W kraju dopiero pojawiają się pierwsze kina i w związku z tym dotychczas powstawały tam jedynie niezależne produkcje krótkometrażowe rozpowszechniane w internecie. Często są to filmy tworzone przez Saudyjczyków poza krajem. W tym momencie panuje tam niesamowicie twórczy ferment i wiele zaczyna się dziać w kwestii kina. W tym kontekście bardzo ciekawy wydaje mi się też prezentowany przez nas podczas przeglądu Abdullah. Wątek młodych ludzi, którzy starają się poszukiwać swojej drogi zdaje się przewijać przez kolejne edycje naszego przeglądu. Jest to bardzo wyraźny element wielu produkcji, które pokazujemy. Pokazuje to też, że społeczeństwa arabskie są bardzo młode i demograficznie zupełnie inne od naszego. W tym między innymi, patrząc na reakcje licealistów, z którymi pracowaliśmy, dostrzegam spory potencjał dla dalszej współpracy i nawiązania kontaktów na podstawie pewnej wspólnoty doświadczeń pokoleniowych. Mogą się one wydawać inne ze względu na różnice kulturowe, jednak nie można im odmówić pewnego podobieństwa na gruncie etapu rozwojowego.

Daniel: Młodość, bez względu na region, charakteryzuje otwartość i ciekawość. To jest właśnie element, który potrafi połączyć różnych ludzi. Mamy też plany na inne gałęzie rozwoju naszej fundacji. Na pewno chcemy kontynuować pracę organiczną w szkołach, tak jak w Tarnowskich Górach. Możliwość poznania ludzi z Bliskiego Wschodu i skonfrontowania swojego myślenia z tym kim oni są i co chcą nam przekazać jest według nas bardzo ważna. Buduje to świadomość, że człowiek, który jest gdzieś daleko nie musi nam zagrażać, z powodu różniących go zwyczajów i tradycji. Nie znaczy to, że jest gorszy i nie musimy go z góry negatywnie oceniać. Wydaje mi się, że jest to ważna i potrzebna inicjatywa i chcielibyśmy te działania kontynuować w przyszłości. Możliwe, że będziemy też organizować dla różnych innych zainteresowanych grup treningi komunikacji międzykulturowej.

Zosia: Generalnie działamy na rzecz rozwoju współpracy polsko-arabskiej w dziedzinie kultury. Rozwijamy współpracę Polski z Emiratami, choćby poprzez projekt Ihaba Darwisha i Orkiestry Akademii Beethovenowskiej.

Czy wasza działalność spotyka się czasami z negatywnym odbiorem?

Daniel: Ze strony polskiej nigdy nie zdarzyło się, by ktoś chociaż napisał negatywną wiadomość na facebooku.

Mikołaj: Wręcz przeciwnie – spotykamy się z wieloma wyrazami wsparcia. To pytanie jest dość ciekawe, bo często je słyszę, przy różnych inicjatywach. Okazuje się jednak, że odbiór naszych działań jest bardzo pozytywny.

Daniel: Mnie żadna przykrość nie spotkała. Znam historię Yasera, który został zaatakowany na ulicy, natomiast to był typowy atak na tle etnicznym. Jednak my jako ludzie działający na rzecz promocji kultury arabskiej nie doświadczyliśmy przez te sześć lat ani jednego przykrego słowa.

A czy planujecie dalszy rozwój samej organizacji?

Daniel: Mikołaj angażuje się w sferę projektową i eventową. Z czasem pewnie zajmie się głównie przeglądami i takimi wydarzeniami jak spotkanie w Tarnowskich Górach. Ja z kolei jestem w trakcie doktoratu i cały czas myślę, w jaki sposób rozwijać współpracę naukową. Możliwe, że kiedyś jakaś część naszej działalności będzie poświęcona tym zagadnieniom. Nie twierdzę, że zmienimy się w think-tank, ale na pewno będziemy brać to pod uwagę. Nie chcemy jednak realizować zbyt wiele działań naraz i w tym momencie pielęgnujemy emiracki wątek, który jest dla nas bardzo cenny. Na horyzoncie pojawia się też Arabia Saudyjska, która wcześniej była dość ryzykowna. W obliczu jednak potężnych zmian zachodzących w polityce kulturalnej kraju postrzegamy to jako sporą szansę i myślę, że będziemy to chcieli wykorzystać. W moim odczuciu Saudyjczycy będą otwarci na współpracę z takimi fundacjami jak nasza.

Na koniec powiedzcie, na który z filmów z tegorocznego przeglądu najbardziej czekacie lub który się wam najbardziej podoba?

Zosia: Trudno mi tak jednoznacznie odpowiedzieć. Z jednej serdecznie polecam film She, do którego muzykę skomponował Ihab Darwish. Z drugiej strony ciekawy jest Abdullah, opowiadający historię młodego człowieka, który chciałby się zajmować muzyką, co nie jest dobrze widziane w jego rodzinie. Polecam też serial Justice – bardzo lubię The Good Wife i wszystkie wątki prawnicze są dla mnie super!

Mikołaj: Praca nad przeglądem niestety czasem sprawia, że nie ma jak z tego przeglądu skorzystać. Ale powiem na co się nastawiam najbardziej – nie mogę się doczekać przede wszystkim The Worthy.

Daniel: Ja się przychylam do Abdullah. Warto wspomnieć, że jest to film wyreżyserowany przez młodego kompozytora i jest to jego debiut reżyserski. Oprócz tego jest to świetna autorefleksja nad społeczeństwem emirackim i zderzeniem nowoczesności z konserwatyzmem. W jaki sposób ludzie przechodzą przez okres buntu, kiedy chcąc poznać coś spoza znanej im kultury.
Poleciłbym jeszcze Lest We Forget opowiadający o poszczególnych elementach kultury arabskiej takich jak wydobycie pereł, henna czy buhur. To seria kilkuminutowych dokumentalnych filmów, które świetnie wpasowują się w edukacyjną funkcję przeglądu i na pewno będziemy chcieli je wykorzystać podczas przyszłych spotkań z młodzieżą.

Po rozmowie z niecierpliwością czekaliśmy na możliwość skonfrontowania opowieści o filmach z rzeczywistością. Ale o samych produkcjach opowiemy przy następnej okazji.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *