Z widokiem na Kurdystan

W poprzedni weekend daliśmy się ponieść – było to raptem tuż poza Kraków, ale jednocześnie jakby do Siódmego Nieba i z powrotem, niczym sam Mahomet. Wszystko to za sprawą uczty w restauracji U Ziyada!

Zanim o kuchni, słów kilka o samym miejscu, w którym restauracja się znajduje. Otóż niecałe 6 kilometrów od historycznego centrum miasta Krakowa, w sercu Lasu Wolskiego, na wapiennym wzgórzu, w Zamku w Przegorzałach można zasiąść na jednym z dwóch kamiennych tarasów, cieszyć się promieniami wiosennego słońca i zjeść coś pysznego. Posiłkowi towarzyszy widok na dolinę Wisły, południowo – zachodnią część Krakowa, Klasztor Kamedułów na Bielanach, a przy dobrej pogodzie również na Beskidy z Babią Górą oraz Tatry!

Zamek sam w sobie jest obiektem bardzo ciekawym – został wybudowany w czasie II wojny światowej i jest jednym z niewielu dzieł architektury III Rzeszy w Krakowie. Inicjatorem jego budowy był baron Otto von Wächter, który w nagrodę za udział w puczu faszystowskim w Austrii został podczas okupacji starostą dystryktu krakowskiego. Obok zamku możemy podziwiać willę słynnego polskiego architekta Adolfa Szyszko-Bohusza, którą zaprojektował dla swojej rodziny na wzór odkrytej przez siebie samego przedromańskiej Rotundy na terenie Zamku na Wawelu. Dziś, poza restauracją i kawiarnią, w kompleksie budynków swoje miejsce mają Dom Gościnny UJ, wydział Europeistyki oraz Centrum Badań nad Holokaustem.

Przejdźmy jednak do wyjaśnienia skąd w ogóle przyszedł nam do głów pomysł na taką wycieczkę. Otóż Ziyad, czyli właściciel restauracji, z pochodzenia jest Kurdem, i to właśnie ciekawość by dowiedzieć się więcej o tej kuchni zawiodła nas aż na zamek w Przegorzałach. Restauracja działa w tym miejscu od prawie trzech dekad, a obecnie szefem kuchni jest tam Pan Marek Buksa, który sam o kurdyjskich smakach wypowiada się tak:

„Kuchnia kurdyjska to przede wszystkim jagnięcina, dlatego w naszej karcie Goście znajdą ją w kilku odsłonach – można zjeść bulion jagnięcy, kebab na szpadzie, gulasz jagnięcy w kociołku oraz kotleciki jagnięce. Jak widać każdy smakosz w naszej karcie menu znajdzie coś dla siebie. Kreujemy wraz z naszym zespołem utalentowanych kucharzy tradycyjne dania w innowacyjnych odsłonach”

W karcie osobna część menu poświęcona jest tylko „Kurdyjskim specjałom”, a więc bohatersko zdecydowaliśmy się spróbować większości tych dań. Dodam tylko, że mieliśmy wsparcie liczebne – było nas w sumie sześcioro 😉 i wszyscy wyszli objedzeni po uszy!

Najpierw przystawki – zamówiliśmy zestaw hummusów (klasyczny, buraczany oraz bakłażanowy), turszi (bliskowschodnie kiszonki, soczyście żółte od kurkumy), sałatkę z młodym bobem i pomidorkami, sałatkę fattush (ze świeżym ogórkiem i pomidorem, w czosnkowym jogurcie, z kawałkami suszonego pieczywa) oraz sałatkę Szachraban (z burakiem, grejpfrutem, pomarańczami, granatem i orzechami włoskimi, posypana rukolą). Z tego zestawu największe wrażenie wywarło na nas to ostatnie danie – było niesamowicie świeżym, soczystym i delikatnym zestawieniem smaków, a zróżnicowanie struktur składników fajnie grało na podniebieniu. Wśród przystawek znalazło się też danie, które sprawiło nam też największy zawód – hummus. Być może jesteśmy na tym punkcie troszeczkę zwariowani (podkreślam, tylko troszeczkę ;)), ale za równo smak jak i konsystencja nie były tym czego oczekiwaliśmy. Również kiszonki mogłyby być bardziej ostre w smaku, ale to już nasza zupełnie indywidualna preferencja.

Kolejna seria dań, to absolutnie genialna zupa krem z soczewicy z grzankami, spektakularnie wyglądający (i równie smaczny) warkocz Kurdyjki z polędwicy wołowej, kotleciki jagnięce na puree z ciecierzycy (tu niestety lekki zawód, bo znowu ten hummus, ale generalnie na plus), gulasz jagnięcy duszony z warzywami (niesamowicie aromatycznie przyprawiony, rozpływający się w ustach jak marzenie), podany z pomidorową kaszą perłową (odrobinę przypominającą egipskie kuszari), jagnięcy kebab z grilla na szpadzie podany z pitą (pachnący dymem z grilla, przypieczony z zewnątrz i mięciutki w środku – absolutnie palce lizać! Co prawda pita okazała się być jednak laffą, ale kto by się czepiał szczegółów 😉 ) oraz kurdyjską mizerią, oraz danie wegetariańskie – racuchy z cukinii z czarną soczewicą i serowym dipem, i wegańskie – kotleciki z soczewicy z warzywami sous-vide (oba bardzo efektownie podane, pyszne połączenia smaków, aromatyczne od bliskowschodnich przypraw). Jedyne, do czego mogłabym się jeszcze przyczepić to ta kurdyjska mizeria, która moim zdaniem nie różniła się niczym od jej polskiej krewnej 😉 ALE! Przecież w kontekście wszystkich wyżej wymienionych plusów, taki minus to jakby żaden minus 😉

Na koniec pani kelnerce udało się nas namówić na deserową klasykę – szarlotkę. Niestety w menu nie było żadnych kurdyjskich deserów, ale jak wszyscy przecież wiemy, dobra szarlotka jest zawsze w cenie!

Pozwolę sobie jeszcze na koniec dodać, że pani kelnerka opiekowała się nami bardzo przyzwoicie, no i najlepsze na koniec – psy są jak najbardziej mile widziane i dostają wielką michę wody, za co Alef przybija łapę! To jak, kiedy Wy wybieracie się do Ziyada? 

Może Ci się również spodoba

6 komentarzy

  1. Arleta napisał(a):

    Ale smakowite rzeczy! Jak patrzę na zdjęcia to ojej…zjadłabym wszystko! Świetny post 🙂 Pozdrawiam!

  2. Dominika Zębala napisał(a):

    Dziękujemy ☺️ Wszystko było tak pyszne i pięknie podane, że zdjęcia się same wręcz robiły! Pozdrowienia!

  3. Rudoczarny napisał(a):

    Świetna miejscówka, na pewno, jak znowu będę w Polsce, to tam wpadnę.
    Sam mam dwóch znajomych z Kurdystanu – właśnie oni (na pikniku klasowym), przynieśli kotleciki jagnięce i jakiś tam ryż. Teraz już nie mam z nimi kontaktu, ale jeśli tam, koło Krakowa, podają równie smaczne jedzenie, to mnie kupili!

    • Dominika Zębala napisał(a):

      Niestety, nie mamy porównania z inną kuchnią kurdyjską, bo nigdzie indziej w Krakowie nie można jej spróbować, ale kierując się tylko i wyłącznie podniebieniem, to było absolutnie bez pudła 😉 cieszymy się, że zachęciliśmy!

  4. Basia napisał(a):

    Teraz to mi sie przypomniala moja podroz do rodziny kurdyjskij, wspolne siedzenie na podlodze i zajadanie sie ich pysznym jedzeniem….

    smacznego

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *