Szybkie myśli: Większość Knessetu przeciwko ustawie o IPN

W odpowiedzi na przegłosowaną przez Sejm i Senat nowelizację ustawy o IPN, posłowie Knessetu zaproponowali nowelizację izraelskiego przepisu walczącego z negacjonizmem. Nowa ustawa wspierana przez 61 posłów ma między innymi uznać za przestępstwo zaprzeczanie lub minimalizowanie winy pomocników III Rzeszy.

Kryzys dyplomatyczny na linii Izrael-Polska nie tylko trwa, ale również nabiera tempa. We wtorek pod Ambasadą Izraela w Warszawie miała się odbyć pikieta środowisk nacjonalistycznych i kontrmanifestacja, której celem było jej zablokowanie. Obie zostały zablokowane decyzją wojewody mazowieckiego. Poseł Robert Winnicki z Ruchu Narodowego oznajmił, że jego ugrupowanie dostosuje się do woli rządu, gdyż ich celem „nie jest walka z polskim państwem”, choć, jak dodał, jego zdaniem jest to odbieranie wolności wyrażania opinii. Wojewoda podjął decyzję o ograniczeniu możliwości poruszania się w okolicach Ambasady do 5 lutego. Ambasada z kolei ograniczyła długość swojego czasu pracy.

W sprawie ustawy głos zabrał również Departament Stanu USA, którego rzeczniczka Heather Nauert w swoim oświadczeniu wezwała rząd Polski do ponownej analizy nowych przepisów. Nauert podkreśliła, że choć termin „polskie obozy śmierci” jest nieprawidłowy i wprowadza w błąd to nowe przepisy uderzą przede wszystkim w dyskurs akademicki i wolność wypowiedzi. Dodała, że Departament Stanu wierzy, że najlepszą drogą walki z nieprawdziwymi informacjami jest otwarta debata, nie legislacja.

Podobnego zdania, lecz w sprawie nowego przepisu wprowadzonego przez posłów Knessetu, jest dyrektor jerozolimskiego biura Centrum Szymona Wiesenthala, dr Efraim Zuroff. Odnosząc się do ustawy, która zapewnia pomoc prawną ocalałym z Holocaustu i edukatorom, którzy stają przez zagranicznymi sądami w związku ze swoją działalnością związaną z nauczaniem o Zagładzie, Zuroff powiedział, że problem przekazywania nieprawidłowych informacji o Holocauście jest obecny w dyskursie już od 25 lat i do dzisiaj Izrael nie zrobił wiele, by go zwalczyć.

Zuroff podkreślił, że problem ten jest obecny szczególnie w krajak postkomunistycznych, których państwowy dyskurs próbuje zrównać nazizm z komunizmem i zaznacza udział Żydów w budowie totalitarnych reżimów w krajach Bloku Wschodniego. Jego zdaniem wprowadzenie nowych przepisów w Izraelu nie ułatwi rozwiązania problemu, zwłaszcza, że z wieloma krajami postkomunistycznymi Izrael łączą kontrakty zbrojeniowe. Zuroff uważa, że Izrael zamiast tego powinien wykorzystać swoje wpływy w tych państwach, żeby przekonać rządy, że zaprzeczanie Holocaustowi jest nieakceptowalne.

Obserwacja bieżących wydarzeń wymusza pytanie o to, kiedy w relacjach polsko-izraelskich przekroczony zostanie punkt, z którego powrót będzie bardzo trudny i będzie wymagał znaczących nakładów pracy dyplomatów. Otwarte pozostają oprócz tego dwa pytania.

Pierwsze z nich to kwestia tego, na ile dla obu aktorów ważne są wzajemne relacje. Być może pomimo wartościowej wymiany handlowej i lat normalizowania stosunków dyplomatycznych oba państwa dotarły do punktu, w którym nie widzą korzyści i interesu w rozwijaniu bilateralnych relacji? Drugie pytanie jest być może nawet ważniejsze, a z pewnością jest szersze. Czy rząd Izraela i Polski nadal cenią sobie wartość dyplomacji, czy też widzą w niej raczej bezużyteczne narzędzie przeszłości, ceniąc raczej hard power?

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *