Szchitut znaczy korupcja

Temat jest bardzo kontrowersyjny, ale niemal niewidoczny w polskich mediach. W ciągu kilku ostatnich miesięcy izraelskie radio, telewizja i prasa donosiły o ciążących na premierze Benjaminie Netanjahu oskarżeniach o korupcję. Postanowiłem przyjrzeć się sprawie i streścić dla Was sytuację! Wydaje się ona o tyle poważna, że prowadzone przez policję śledztwa w sprawie premiera, jak zauważa izraelska opozycja i sympatyzujące z nią media, mogą doprowadzić do jego dymisji. Pozostaje jednak pytanie, jakie byłyby tego implikacje? Czy byłby to koniec pewnej epoki w izraelskiej polityce? Czy zakończyłoby to karierę Bibiego i spowodowało rozpad Likudu? Która z sił politycznych miałaby zastąpić prawicową partię, od ośmiu już lat tworzącą izraelski rząd?

Wiele z tych pytań pozostanie na razie bez odpowiedzi, niezależnie od chęci i starań komentatorów po obu stronach sceny politycznej. Zwróćmy jednak uwagę na to, o co chodzi w całej sprawie. Pierwsze śledztwo prowadzone przez izraelską policję dotyczy przyjmowania przez premiera prezentów. Netanjahu oskarżony jest o to, że od Arnona Milchana, producenta filmowego, i Jamesa Packera, właściciela kasyn, przyjął prezenty w postaci lotów samolotem, pokojów w hotelach, cygar i szampana. W zamian za to, pierwszy z nich miał od niego otrzymać pomoc w zdobyciu wizy do Stanów Zjednoczonych, natomiast drugi miał uzyskać pozwolenie na zamieszkanie w Izraelu. Sam zainteresowany przyznaje się do przyjęcia prezentów, natomiast uważa, że nie były nielegalne, ani nie były one łapówkami.

Druga sprawa jest związana z gazetą Yediot Aharonot i jej właścicielem Arnonem Mozesem. Netanjahu jest oskarżony o prowadzenie z nim dyskusji dotyczących wprowadzenia przepisów prawnych, utrudniających działanie na rynku izraelskim darmowego tabloidu Israel HaJom wydawanego przez miliardera Sheldona Adelsona. W zamian za pomoc, gazeta Arnona Mozesa (która tradycyjnie odnosiła się krytycznie do Benjamina Netanjahu i jego partii), miała w swoich artykułach złagodzić retorykę i wprowadzać pochlebne teksty.

Te dwie sprawy same w sobie mogą nie wydawać się wystarczająco poważne, choć już one powodują, że izraelscy komentatorzy, nawet z prasy tradycyjnie sprzyjającej premierowi, rozważają alternatywy dla niego na urzędzie prezesa rady ministrów. Wypłynęła również trzecia sprawa, nazywana „Sprawą 3000”, związana z przetargiem na zakup niemieckich łodzi podwodnych. Dawid Szimron, kuzyn oraz osobisty prawnik Benjamina Netanjahu, występował jako prawnik Mikiego Ganora, agenta firmy ThyssenKrupp. W jego imieniu Ganor brał udział w negocjacjach z izraelskim rządem. Negocjacjach, które zaowocowały kontraktem o wartości dwóch miliardów dolarów. Policja ustala w jakim stopniu Szimron mógł lobbować na rzecz Ganora u premiera. Obaj zaprzeczają jednak oskarżeniom, mówiąc, że nie dyskutowali o tej kwestii, żeby nie powodować konfliktu interesów. W sprawie pojawiła się jednak czwarta osoba, były minister obrony Mosze Jaalon, który zeznał, że za jego plecami Netanjahu nabył więcej łodzi niż jego resort uważał za konieczne. Tym oskarżeniom zaprzeczył natomiast jego następca, Awigdor Lieberman.

Miki Ganor wraz z zastępcą przewodniczącego Rady Bezpieczeństwa Narodowego, Awrielem Bar-Josefem, zostali oskarżeni o wręczanie łapówek w celu pozytywnego rozpatrzenia procesu przetargowego na korzyść niemieckiej firmy. Zdaniem portalu Times of Israel, Ganor zeznał również że Dawid Szimron otrzymał dwadzieścia procent jego prowizji za lobbowanie u premiera. Do długiej listy osób przesłuchiwanych w powiązaniu z tą aferą dołączył również Cwi Hauser, były szef sztabu Benjamina Netanjahu, którego na tym stanowisku w 2013 zastąpił dzisiejszy prokurator generalny Awichai Mandelbildt.

Izraelskie media zauważają również, że w sprawy zamieszana jest żona Benjamina Netanjahu, która miała defraudować publiczne środki do celów prywatnych w rezydencji premiera, między innymi poprzez zatrudnianie prywatnych kucharzy na przyjęcia. Skomplikowana siatka powiązań korupcyjnych jest początkiem końca kariery politycznej Bibiego – krzyczą przeciwnicy polityczni za pomocą mediów przeciwnych premierowi . Te sprzyjające Likudowi zauważają natomiast, że sprawa jest rozdmuchana właśnie by wpłynąć na usunięcie premiera z jego urzędu, nie ma jednak żadnych merytorycznych podstaw. W tym momencie finał jest niemożliwy do przewidzenia, ale z pewnością jest to jedna z tych afer, które śledzi się z wypiekami na twarzy.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *