Izolacja dyplomatyczna Kataru – komentarz

Bliski Wschód spotykał się niedawno z największym od lat kryzysem dyplomatycznym, gdy sześć krajów, w tym Arabia Saudyjska i Egipt, zerwało stosunki dyplomatyczne z Katarem. Dla zachodniego obserwatora był to krok dość niespodziewany, wydawać by się mogło, że wręcz nagły i nieprzemyślany.

Oficjalnym powodem zerwania stosunków, było wspieranie przez emira Al Saniego terroryzmu. Saudyjczycy już wcześniej postawili swoich sąsiadów w jednym rzędzie ze strategicznymi przeciwnikami walczącymi w jemeńskiej wojnie domowej, poprzez wyrzucenie Kataru z koalicji przeciwko rebeliantom Huti. Obecne oskarżenia pogłębiają rozłam między Katarem a pozostałymi państwami w regionie. Według dziennika Haaretz Arabia Saudyjska zażądała od Kataru zerwania więzów z Bractwem Muzułmańskim i Hamasem, co byłoby zdecydowanie na rękę zarówno Egiptowi jak i Izraelowi, które borykają się u siebie z problemami powodowanymi przez obie frakcje.

Arabia Saudyjska posunęła się nawet do zamknięcia jedynej granicy lądowej Kataru i do nakazania opuszczenia jej terytorium przez personel dyplomatyczny. Najbardziej jednak kłopotliwym w chwili obecnej efektem dla Kataru jest blokada przestrzeni powietrznej nad Arabią Saudyjską, co zmusiło linie Qatar Airlines do zmiany tras samolotów.

Dalszy rozwój wydarzeń jest trudny do przewidzenia, chociaż pojawiają się rozmaite teorie. Jeśli dojdzie do blokady morskiej Kataru, mogą podnieść się światowe ceny ropy, o ile Arabia Saudyjska lub inni eksporterzy nie wyrównają podaży do powstałego popytu. Skutki takiej sytuacji nie będą jednak tak spektakularne jak podczas kryzysów energetycznych w latach siedemdziesiątych. Katar jest również trzecim największym eksporterem gazu ziemnego, po Rosji i Iranie, a zapotrzebowanie na gaz pozyskiwany w jego złożach, zwanych „Polem Północnym” jest wysokie.

Katar jest również bardzo ważnym ośrodkiem arabskiej bankowości i siedzibą największej arabskiej telewizji – Al Dżaziry, z której przekazów korzystają arabskie diaspory na całym świecie, w tym w Europie i Stanach Zjednoczonych. Warto również pamiętać, że w Katarze mają się odbyć piłkarskie mistrzostwa świata w roku 2022. Choć ta data jest odległa, polityczna alienacja kraju wśród państw Arabskich z pewnością nie ułatwi organizacji turnieju. FIFA być może nie jest poważnym graczem politycznym na arenie międzynarodowej, ale jej decyzje będą odzwierciedlać nastawienie świata zachodniego. Dla Zachodu poważnym problemem będzie decyzja o tym po czyjej stronie stanąć w tym kryzysie. Dla Stanów Zjednoczonych ten konflikt jest szczególnie problematyczny, ze względu na to, że w Katarze mieści się największa amerykańska baza wojskowa na Bliskim Wschodzie. Z kolei administracja prezydenta Trumpa niedawno zawarła z Saudami umowę zbrojeniową o wartości 110 miliardów USD. Wartość tej umowy ma w najbliższych latach wzrosnąć do nawet 250 miliardów USD.

Dysonans interesów pojawia się również w przypadku istotnego dla USA partnera strategicznego, którym jest Izrael. W interesie Państwa Żydowskiego jest destabilizacja Kataru, jako głównej siły zewnętrznej wspierającej politycznie i finansowo Hamas w Strefie Gazy. Do niedawna Katar był siedzibą przewodniczącego biura politycznego Hamasu Chaleda Meszala. Obecnie centrum politycznym ponownie stała się Gaza, po zmianie przywódcy na Ismaila Hanije, ale wsparcie finansowe płynące z Kataru się nie zakończyło. Izraelscy analitycy spodziewają się, że w niedalekiej przyszłości brak wsparcia finansowego zmusi Hamas do rozpoczęcia kolejnej akcji militarnej przeciwko Izraelowi, jednak w dalszej przyszłości ograniczy dostęp organizacji do paliwa, broni i umożliwi Izraelowi i Zachodnim aktorom większą kontrolę nad dostawami środków pierwszej potrzeby.

Na arenie jest również trzeci duży aktor interesujący się Katarem i stojący po przeciwnej stronie barykady – Iran. Trwające od lat wrogie stosunki tego kraju z Izraelem, Arabią Saudyjską i Stanami Zjednoczonymi wymuszają na Iranie poszukiwania sojuszników, którzy umocniliby jego polityczną pozycję. Katar jest jednym z niewielu państw arabskich, który w otwarty sposób prowadzi przyjacielskie rozmowy z przywódcami w Iranie. W kontekście sytuacji w jaką uwikłany jest Izrael i udziału Arabii Saudyjskiej w jemeńskiej wojnie domowej, w której Iran wraz z szyickim Hezbollahem wspierają militarnie rewoltę Hutich izraelsko-saudyjski interes nie pozwala na wpływy irańskie na Półwyspie Arabskim. Ustanowienie w bliskim sąsiedztwie Arabii Saudyjskiej kolejnego przyczółka irańskiego jest uważane jako potencjalne zagrożenie strategiczne. Należy pamiętać, że stabilna Arabia Saudyjska jest dla Izraela gwarantem (jednym z wielu) dostępu do Morza Czerwonego, a zakleszczenie Saudyjskiej monarchii między niestabilnym Irakiem z wpływami ISIS, Iranem poprzez Zatokę Perską i Jemenem, który ogarnięty wojną domową może stać się strefą wpływów irańskich poważnie nadweręża tę gwarancję.

Raczej mało prawdopodobny jest otwarty konflikt militarny między Saudami a Katarem, w którym Stany Zjednoczone będą musiały wziąć udział w roli rozjemcy, lub też wybrać stronę, na co z kolei nie mogą sobie pozwolić w obecnej sytuacji. Otwarty konflikt mocno ograniczyłby zdolność tak USA jak i całego systemu NATO do brania udziału w bliskowschodniej grze politycznej, zwłaszcza w rejonie Zatoki, w której USA już wielokrotnie się pojawiała w roli głównego aktora konfliktu, nigdy jednak przeciwko swoim sojusznikom.

Oczywiście cały konflikt może się wcześniej zakończyć. Katar zgłosił gotowość do dialogu z sąsiadami i być może podda się politycznym naciskom. Czas pokaże jak sytuacja się rozwinie, do tego momentu możemy jedynie zastanawiać się nad potencjalnymi konsekwencjami tego kryzysu.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *