Matbucha, czyli w wolnym tłumaczeniu: „O Matko, Jakie To Dobre!”

Całkiem niedawno temu zostaliśmy zaproszeni na kolację, na której przyszło nam poznać co najmniej kilka nowych, przewspaniałych bliskowschodnich smaków. Jednym z nich jest tytułowa matbucha, o której nie wiem jak mogłam nigdy wcześniej nie słyszeć, nie smakować, nie gotować! Ta przystawka to niebo w gębie, mówię Wam. Hej wszyscy psychofani pomidorów, słuchajcie uważnie, bo nie będę dwa razy powtarzać: MAT – BU – CHA!

Znacie ten smak pomidora jedzonego w letni dzień, pomidora, który tak słodko pachnie, jest mięsisty i mięciutki, soczysty i nieziemsko smakowity? To właśnie takie pomidory będą najlepsze do matbuchy. Danie to pochodzi z Maroka, gdzie słońce jest dużo bardziej łaskawe niż w Polsce, stąd myślę, że najlepiej byłoby zrobić go dużo latem, zawekować i przez kilka kolejnych miesięcy cieszyć kubki smakowe.

Nie do końca znane są czasy powstania tej przystawki, czy też jak lubi się ją nazywać w krajach arabskich, gotowanej sałatki. Wiadomo, że pomidory dotarły na Bliski Wschód z Europy, dokąd przyjechały z Ameryki pod koniec XV wieku. Dziś jest ona najpopularniejsza na terenie północnej Afryki oraz Izraela, dokąd przywieźli ją marokańscy, algierscy, tunezyjscy i libijscy Żydzi.

Przepis jest prosty, choć przygotowanie odrobinę długotrwałe. Pocieszenie – każdy, kto wie jak zrobić leczo, jest już w połowie drogi! Potrzebujemy zielonej papryki, świeżych i mocno dojrzałych pomidorów oraz czosnku, a także (w zależności od indywidualnych preferencji) oliwy z oliwek, cukru, soli, jalapeno lub chilli. Zaczynamy od opieczenia papryki w piekarniku. Gdy zmięknie, a skórka sczernieje i zacznie odchodzić, wyciągamy ją z piekarnika, obieramy i pozbywamy się gniazda nasiennego, kroimy w drobną kostkę. W taką samą kostkę kroimy też pomidory i (drobniutko) czosnek, wrzucamy wszystko do gara i dusimy około godziny, aż nadmiar wody odparuje i danie zrobi się gęste. W trakcie przyprawiamy do smaku, przed ostatnimi dwudziestoma minutami dodajemy oliwy z oliwek zmieszanej z odrobiną mielonej papryki chilli. Zostawiamy do całkowitego wystudzenia, serwujemy w temperaturze pokojowej lub wręcz schłodzone, pożeramy w towarzystwie chleba, pity, chałki (niepotrzebne skreślić).

O Matko jakie to dobre!

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *