Śnieg

„Reportaż przemieniony w baśń. Groteskowa, okrutna i piekielnie komiczna powieść, polityczna farsa, w której człowiek nigdy nie stoi po właściwej stronie,
rozdarty między śmiechem a płaczem…” – Der Tagesspiegel

Śnieżyca szalejąca za oknem skłoniła mnie dziś do napisania kilku słów o najlepszej zimowej książce jaką czytałam
i jednej z najlepszych, które czytałam kiedykolwiek w życiu. Dziś będzie o „Śniegu”.

snieg

Orhan Pamuk, turecki powieściopisarz, to postać absolutnie wyjątkowa. Pisarzem został w wieku 23 lat, pomimo że w młodości miał wiele różnych pomysłów na to co innego chciałby w swoim życiu robić. Całe szczęście dla nas, pióro szybko go znalazło. Do dzisiejszego dnia wydał dwanaście powieści i – obiecuję – wszystkie są wspaniałe. Przetłumaczono je na ponad 40 języków, a w 2006 roku uhonorowano pisarza Literacką nagrodą Nobla. Jego błyskotliwy styl i przenikliwe spojrzenie to arcyciekawy komentarz do sytuacji społeczno–politycznej Turcji, której to szczegóły stanowią tło dla przeżyć bohaterów. W powieściach możemy się doszukać rzeczywistych wydarzeń historii Turcji, ale tak przemieszanych ze sobą, by nie można było umiejscowić czasu akcji w żadnej konkretnej epoce. Zresztą, sam autor wielokrotnie zaznaczał (ucinając wszelkie dywagacje), że jego twórczość to stuprocentowa fikcja literacka. I choć książki Pamuka do najkrótszych nie należą – Śnieg na ten przykład zamyka się w 554 stronach – czytając nie będziecie się nudzić. Powieść ta z jednej strony sączy się jak ciepło z kominka w lodowaty zimowy wieczór, ale też trzyma w napięciu jak mrożący krew w żyłach kryminał. I każdy znajdzie tam coś dla siebie – jest miłość i rewolucja, są nacjonaliści, fanatycy religijni, wojsko i terroryści, Wschód i Zachód, Turcja i Europa.
I te wszystkie dopełniające się wzajemnie skrajności spotykają się w małym miasteczku, zasypanym śniegiem i odciętym od świata. A w tym wszystkim, w samym środku tej zamieci, rozdarty na kawałki znajduje się nasz bohater poeta Ka, który po wielu latach nareszcie odzyskał swą wenę twórczą. Ka spotyka tu swoją dawną miłość Ipek i postanawia po raz kolejny zawalczyć o swoje szczęście. A dookoła nie przestaje sypać śnieg… Ka przybywa do miasteczka by napisać reportaż o muzułmankach samobójczyniach, które nie chciały poddać się zakazowi noszenia chust na głowach. Zaczyna rozmawiać z przedstawicielami różnych stron i ugrupowań i z każdą kolejną rozmową przekonuje się o tym, jak daleko prowincjonalna Turcja leży do Stambułu, jak bardzo jest podzielona i pogubiona. I im więcej czasu tam spędza, tym bardziej dostrzega jak bardzo jest do niej podobny, podzielony, zagubiony, jednocześnie małomiasteczkowy i europejski, zakochany i przestraszony, religijny i niewierzący.
A dookoła nie przestaje sypać śnieg…

 

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *