O dziewczynie, która wraca nocą sama do domu

Pewne historie nigdy nas nie znudzą. Opowieści o wampirach są stare jak sam świat. Wampiry przechodziły ewolucję od odrażających kreatur nocy, poprzez słuchających industrialnego metalu wojowników, po ostatnio popularnych nastoletnich kochanków. Dzisiaj, dzięki filmowi Any Lily Amirpour z 2014 roku przyjrzymy się wampirom mieszkającym w Iranie. Akcja filmu toczy się w nieokreślonym miasteczku, które mogłoby być wszędzie. Głównym bohaterem jest Arash – młody chłopak, którego największym skarbem jest samochód, na który pracował wiele dni. Gdy nie pracuje, zajmuje się swoim uzależnionym od heroiny ojcem. Długi tego drugiego doprowadzają do konfiskaty auta przez Saida. Gdy Arash udaje się do niego by odebrać samochód spotyka tajemniczą dziewczynę w czadorze…

dziewczyna

Dopiero od tego momentu widzimy właściwą akcję filmu. Nie będę zdradzać zbyt wielu tajemnic, chciałbym skupić się na atmosferze. Opowieść snuje się w bardzo powolnym tempie. Poznajemy rozmaite postacie z marginesu społecznego – narkomanów, alfonsów, prostytutki, rozpuszczone bogate dzieci… Bohaterowie mierzą się z nimi i wspólnie opowiadają historie o życiu pozbawionym marzeń i pragnień.

Choć miejscem akcji jest „złe miasto” gdzieś na Bliskim Wschodzie, to film kręcony był w Kalifornii i to jedynie przez 24 dni. Klimat schyłku złotego wieku Hollywood jest oddany wiernie, co z pewnością przypadnie do gustu kinomanom lubującym się w kinie z Jamesem Deanem i Marilyn Monroe. Bardzo miłe jest również puszczanie oka do widza obeznanego we współczesnej kulturze popularnej. Nietrudno jest wyłapać inspiracje i aluzje subtelnie wplecione w opowieść przez reżyserkę. Może nazbyt wyraźna jest inspiracja jedynie o rok starszym Tylko kochankowie przeżyją Jima Jarmuscha, w której bohaterami były wampiry zamieszkujące pustoszejące Detroit.

Duszna atmosfera rozpaczy, która otacza głównych bohaterów rozpaczliwie próbujących walczyć z wewnętrznym smutkiem i samotnością umiejętnie przełamywana jest wywołującymi uśmiech na twarzy scenami. Umiejętnie dobrana ścieżka dźwiękowa jest niewątpliwie wielkim atutem filmu, podkreślając efekt, jaki poszczególnymi obrazami chciała osiągnąć reżyserka. Gorąco polecam obraz przede wszystkim dlatego, że umiejętnie przedstawia uniwersalne problemy kina, umieszczając je w bliskowschodnim kontekście. Choć mogłoby się zdawać, że przez Bliski Wschód i niepopularny język obraz będzie trudny w odbiorze dla przeciętnego „zachodniego widza”, tak się nie stało. Magia zdjęć potrafi porwać i robi to do czego stworzone jest kino – bawi i porusza emocje odbiorcy prezentując minimalistyczną, ale jakże spójną i dobrze napisaną opowieść.


Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *