Sarajevo!

Mogłoby się wydawać, że śpiewy muezinów, zapach aromatycznej, mocno przyprawionej kawy i hałaśliwy zgiełk na ulicach mogą nas budzić jedynie na Bliskim Wschodzie. Ale jest też Wschód znacznie bliższy nam nie tylko odległością, ale i kulturą. Tego lata odbyliśmy pełną przygód podróż po malowniczych Bałkanach. Spodziewaliśmy się oczywiście spotkać ciekawych ludzi, poznać nowe kultury i odkryć kawałek świata, który nadal często jest pomijany przy wyborze celu podróży. Nie byliśmy jednak w żadnym stopniu przygotowani na Sarajewo i to jak bardzo jest ono bliskie naszym zainteresowaniom.

15050055_10207564144732251_110145924_n

Zjawiliśmy się na dworcu autobusowym w Sarajewie w środku dnia. Wiedzieliśmy, że musimy wsiąść w taksówkę i dotrzeć do centrum, gdzie mieliśmy zorganizowane noclegi. Z plecakami wskoczyliśmy do roztaczającego wokół siebie papierosową woń czarnego golfa i wraz z taksówkarzem zaczęliśmy przemierzać wąskie uliczki na zboczach wzgórz otaczających miasto. Z okien samochodu mogliśmy podziwiać niesamowitą panoramę niewielkiego miasta, które z tej perspektywy przypominało ogromną metropolię ciągnącą się po horyzont.
15139355_10207564143772227_1184887373_nTaksówkarz był przesympatyczny i opowiadał nam o swojej sympatii do Polaków. Początkowo twierdził, że po angielsku mówi tylko trochę, ale szybko okazało się, że nakazuje mu tak mówić wrodzona skromność. Udało się nam porozmawiać o samym mieście, o polityce, sporcie czy olimpiadzie w 1984 roku. Znaliśmy historię byłej Jugosławii i zszokowało nas, gdy taksówkarz oznajmił, że ogląda trwającą olimpiadę, bo Serbia gra w koszykówkę. Czemu on ogląda Serbię? Przecież jesteśmy w Bośni. Dopiero po chwili czekająca na nas znajoma wyjaśniła nam, że on był z Wschodniego Sarajewa, a tam mieszkają Serbowie.

Podzielone miasto

Miasto jest poprzecinane zarówno niewidzialnymi jak i widzialnymi granicami. Jedną z nich zobaczyliśmy niemal od razu po zrzuceniu plecaków, kiedy niecierpliwi wybraliśmy się na główną ulicę starego miasta, żeby zobaczyć jak wygląda Sarajewskie życie wieczorno-nocne. I dopiero ta zaznaczona na chodniku linia uświadomiła nam z jak wyjątkowym miejscem mamy do czynienia. Sarajewo to punkt styku wschodu z zachodem. To właśnie jedną z jego głównych ulic przecinała granica Imperium Osmańskiego i Monarchii Austro-Węgierskiej. I widać to nie tylko dzięki wyraźnie oznaczonej linii, opisanej jako punkt spotkania Wschodu i Zachodu, lecz także w architekturze. 15086206_10207564144212238_1744399649_nKiedy przechodzimy główną ulicą budynki nagle przestają być wysokimi kamienicami w wiedeńskim stylu, a zaczynają być niskimi domkami zza których wyłaniają się minarety i kopuły meczetów. Na ulicach ludzie pozdrawiają się słowami as-saalamu alajkum, piją mocną kawę przegryzaną słodkimi baklawami i w godzinach modlitwy gromadzą się tłumnie przy meczecie Gazi Husrev-bega, żeby po obmyciu się przekroczyć progi tego domu modlitwy.

15129849_10207564142732201_781166767_n

Spacerujemy między nimi i przyglądamy się sprzedawanym na Baščaršiji pamiątkom, smakołykom i muzułmańskim akcesoriom modlitewnym. Przy słynnym sebilju, który nie pełni już swojej roli studzienki z wodą pitną dla podróżnych, zatrzymujemy się na obiad i przyglądamy się ludziom, próbując odgadnąć, którzy z nich są bośniackimi muzułmanami, którzy serbskimi prawosławnymi, a którzy chorwackimi katolikami. Jest to bardzo trudne zadanie, bo bośniacy nie obnoszą się ze swoją religijnością. Niektóre młode dziewczyny noszą niedbale przerzucone przez głowy szaliki, ale większość z nich traktuje ten element ubioru jako coś zupełnie niepotrzebnego. Niedaleko od nas jest miejsce, w którym zginął Arcyksiążę Franciszek Ferdynand, co doprowadziło do wybuchu I Wojny Światowej.

Chwilę później zbieramy się do wspinaczki na jeden z punktów widokowych dookoła starego miasta. Żeby tam dotrzeć pniemy się wąską ścieżką między białymi grobami na cmentarzu męczenników – osób, które zginęły głównie w wojnie w Bośni. Cmentarz nie jest może ogromny, ale poprzez umiejscowienie na zboczu wydaje się być bardzo rozciągniętym. Dookoła panuje cisza, bo oddaliliśmy się już od gwarnego centrum.

Nad cmentarzem góruje pozostałość starych fortyfikacji, które otaczały miasto, żeby je chronić. To właśnie stamtąd mamy najlepszy widok na całe miasto. Wyraźnie widać kontrast między starą częścią, z której właśnie przyszliśmy, a nowoczesną dzielnicą, w której lśnią szklane biurowce. Szczególnie przebija się jeden – Avaz Twist Tower – najwyższy budynek na Bałkanach. Wtedy właśnie postanawiamy, że następnego dnia koniecznie musimy spojrzeć na miasto z kawiarni na jego najwyższych piętrach.
15139593_10207564143972232_1531255550_nWieczorami poznajemy życie nocne Sarajewa, wędrując po barach, w których mieszkańcy piją ogromne ilości rakiji produkowanej z rozmaitych owoców. Chociaż piwo kupić można wszędzie, zdecydowanie rakija cieszy się większą popularnością. Nasza przewodniczka – młoda bośniacka muzułmanka – pomaga nam rozszyfrowywać nazwy różnych jej gatunków, kiedy łamaną bośniacczyzną wspieraną rozmówkami polsko-chorwackimi zamawiamy kolejne kieliszki. Dookoła nas ludzie nie tylko głośno śmieją się i rozmawiają, ale w bałkańskim duchu także śpiewają stare i nowe piosenki lub próbują tańczyć. Nasza przyjaciółka tłumaczy nam, że na ludzie na Bałkanach uważają, że pijani nie mają nic mądrego do powiedzenia, więc lepiej w tym stanie po prostu śpiewać.

Świeże blizny

Mimo zrelaksowanej atmosfery w mieście nadal czuć echa niedawnej wojny. Na terenie starego miasta chodniki oznaczone są plamami czerwonej farby, które symbolizują miejsca, w których ginęli ludzie. W miarę jak się od starego miasta oddalamy widzimy coraz więcej pomników, czy nawet nagrobków, które ustawione są w niespodziewanych miejscach. Im bliżej do Avaz Twist Tower tym więcej widzimy dziur po kulach na ścianach budynków. Uświadamia nam to po raz kolejny, że ta wojna nie jest antyczną historią, ale całkiem niedawnym konfliktem, w którym wzajemnie mordowali się sąsiedzi, choć przez wiele lat żyli bardzo blisko siebie.

15139292_10207564141692175_797429399_n

O konflikcie Bośniacy rozmawiają niechętnie. Gdy już rozwiążą im się języki, nawet młodzi mówią o wojnie ze strachem. Czuć w ich wypowiedziach resentymenty do Serbów, często nawet nie skrywane zbyt mocno. Tak jak w Polsce często mówi się o Auschwitz, tak tutaj żywe wręcz jest doświadczenie Srebrenicy. Bośniacy obawiają się, że ich już teraz głęboko podzielony między trzy nacje kraj może podzielić się jeszcze mocniej. Są pełni obaw związanych z nacjonalizmem. W końcu są jedyną nacją, która nie będzie miała innego kraju, do którego będzie mogła się przyłączyć.

Piękne spacery

Smutne tematy to jednak nie wszystko. Miasto jest bardzo żywą mieszanką wszystkiego, co podoba nam się najbardziej. Sarajewo to miejsce, w którym Europa zderza się ze śródziemnomorskim stylem bycia i bliskowschodnim żywiołem (choć niektórzy mieszkańcy miasta mogą krzywo patrzeć na takie porównania). Nie da się tu łatwo dotrzeć z  Polski, nie ma bezpośrednich lotów. Ale zdecydowanie warto jest planować podróże na Bałkany w taki sposób, by zawitać do Sarajewa. Miasto kusi choćby tym, że mimo blizn jest zwyczajnie piękne i za każdym rogiem czeka na nas coś nowego. Zwykłe spacery dostarczają niesamowitych wrażeń estetycznych. Architektoniczne atrakcje są tutaj niemal dla każdego, bo coś w tym mieście zobaczą tak miłośnicy synagog, jak wielbiciele kościołów i meczetów. Admiratorzy średniowiecznych fortyfikacji i amatorzy socrealizmu, czy wręcz głębokiego wschodniego chaosu jarmarcznego. O mieście można pisać bardzo długo i opowiadać godzinami. Pewne jest tylko to, że chyba każda wizyta tutaj będzie zdecydowanie za krótka.
15128638_10207564143012208_2030341389_n

I krótka informacja na koniec. Mieszkańcy Sarajewa do dzisiaj żyją olimpiadą z roku 1984. Warto jest z nimi ten temat poruszać, bo chętnie o nim opowiadają i cieszą się, że ktoś poza nimi zwraca na to uwagę. A na Bałkanach ludzie są zwariowani na punkcie sportu, więc budowanie przyjaźni na pewno ułatwi nam choćby niewielka znajomość tematu.
15129832_10207564144492245_1629900891_n

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *