Rozmowy nad Nilem

Zaułki, domy, pałace, meczety i ludzie

w prozie Mahfuza tętnią życiem z taką siłą

jak londyńskie ulice u Dickensa.”

Newsweek

56bb0b9206458

Nadżib Mahfuz to jeden z największych talentów światowego powieściopisarstwa. Żył 95 lat i w tym czasie wydał 33 powieści, 13 opowiadań, 30 scenariuszy filmowych, kilka dramatów, a także liczne artykuły prasowe. W 1988 roku za swój literacki dorobek został uhonorowany Nagrodą Nobla. Wśród jego najsłynniejszych dzieł możemy wymienić Hamidę z Zaułka Midakk, Opowieści Starego Kairu oraz oczywiście Trylogię Kairską. Autor całe swoje życie spędził w stolicy Egiptu i sądzę że można powiedzieć, że z był z tym miastem związany bardziej nawet niż Woody Allen z Nowym Jorkiem. Powieść, o której ja chciałabym Wam opowiedzieć to jedna z moich ulubionych książek w ogóle – Rozmowy nad Nilem.

Wydana została w roku 1966, po latach oczekiwania, gdyż egipskie władze skutecznie blokowały jej publikację. A to oczywiście z powodu absolutnie nieobyczajnej fabuły! Otóż przez te niespełna 200 stron autor przenosi swoich czytelników na kairską barkę zacumowaną na Nilu, na której każdego wieczoru spotyka się grupa przyjaciół by w towarzystwie haszyszowych oparów rozmawiać o tym co jest w życiu najważniejsze. Bohaterowie to śmietanka towarzyska miasta – studentka, tłumaczka ministerstwa, literat, adwokat, znany aktor… Oczami kairskiej inteligencji Mahfuz pokazuje czytelnikowi społeczno – obyczajową panoramę stolicy łącząc ją z egzystencjalnymi rozważaniami o naturze człowieka, jego pochodzeniu i celu jego istnienia. Wszystko to rozmywa się w dymie narkotycznych wizji bohaterów.

Akcja powieści sączy się w nas tak jak sączy się wino na wakacjach – powoli rozpływając się po częściach ciała przynosząc ciepło, rozluźnienie i błogi uśmiech na twarzy. To uczucie, tak przecież przyjemne, jest jednak często przerywane – przez kolejnych, nowych gości barki, przez codzienne obowiązki, którym muszą stawić czoła bohaterowie. Szybko łapiemy się na tym, że – tak samo jak oni – nie możemy się doczekać aż ten dzień się skończy i znów zawitamy na wygodną poduszkę pokładu i poczujemy lekką bryzę Nilu na twarzach. Z każdą kolejną stroną czujemy się coraz bardziej wciągnięci i uzależnieni, zupełnie jakby haszysz zadziałał też na nas. Ta książka czaruje – uwodzi, bawi, otwiera szerzej oczy, tłumaczy. Ale też męczy codziennymi obowiązkami, oczekiwaniem na wieczorną przyjemność. W niej czas się rozciąga i wymyka przyjętym porządkom. Każdy chciałby choć raz znaleźć się na takiej barce.

 

Może Ci się również spodoba

2 komentarze

  1. Paulina napisał(a):

    Trylogia Kairska to jedne z najlepszych książek, jakie czytałam. Wyjaśnia po części nawet współczesną mentalność Egipcjan. Opisy spelunek z początków XX wieku, do których po pracy wybierali się ojcowie pobożnych rodzin, pasują do współczesnych, które można znaleźć w Downtown. Jak się do takiej wejdzie to można umrzeć na przedymienie, ale można też wczuć się dobrze w klimat starego Kairu.

  2. Dominika Zębala napisał(a):

    Mahfuz jest świetny! Szkoda, że dzisiaj tak trudno zdobyć jego powieści w księgarniach… 🙁 Zazdroszczę, że masz możliwość skonfrontować tekst z rzeczywistością!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *